Kawa pod choinkę

Jeżeli jeszcze nie kupiliście prezentów świątecznych – przyjmijcie wyrazy współczucia. W centrach handlowych i sklepach z gadżetami jest już tłum. Żebyście nie musieli dłużej tracić czasu na rozmyślania, co kupić pod choinkę, podrzucamy kilka pomysłów z różnych kategorii.

Kategoria: „No limits”
...zwana inaczej "wszystko dla ciebie, bejbe". Jeśli Wasz Św. Mikołaj na duży budżet, zainwestujcie w ekspres. Na Boga! Nie w ten ekspres. Mam na myśli coś naprawdę porządnego, co będzie służyło przez kolejne i kolejne święta. Z ekspresów dostępnych łatwo na polskim rynku (bo przecież jest już połowa grudnia i święta za pasem, i nie mamy czasu na sprowadzanie ekspresu z daleka) polecamy np. marki Demoka czy Gaggia, a dla wielbicieli ekspresów na kapsułki - schludne ekspresy Nespresso (żeby nie było, że się uwzięłam na tego producenta),(uwaga, warto do prezentu dołączyć zapas kapsuł lub też oświadczenie, że zobowiązujemy się dostarczać przy wszelkich możliwych okolicznościach kolejne dostawy tychże). Jeśli chcecie sobie przypomnieć, jak wybrać dobry ekspres, to polecam archiwalny tekst I.nnej „Jaki ekspres kupić”, część pierwszą i drugą.

Kategoria: „Dla konesera”
Pamiętając, że nie mamy czasu na poszukiwania gadżetów naprawdę koneserskich i że musi tu się znaleźć coś, co można kupić w pobliskim centrum handlowym, polecamy dwie sprawdzone, robiące wrażenie nawet na laikach, pozycje: kopi luwak oraz blue mountain. Aha, upewnijcie się, że obdarowywana osoba zna pochodzenie kopi luwak i potrafi docenić... ykhm... ujmę to tak: długą drogę, którą przebyły ziarenka tej kawy, zanim trafiły pod choinkę.

Kategoria: „Coś włoskiego”
Proponuję mokę. Obecnie dostępną nawet w większych supermarketach. Ale jeśli się pospieszycie, to może jeszcze Paweł z Wloskieespresso.pl zdąży Wam dostarczyć zamówienie. Ja zawsze polecam Bialetti – takie widywałam w użyciu we Włoszech i jak dla mnie to wystarczająca rekomendacja. Słówko o moce vel kafetierze na Cafe Prego.

Kategoria: „Coś praktycznego”
French press? Sprawdza się i w domu, i w pracy, i na urlopie. Nie zawsze możemy dostać kawę z ekspresu, nie zawsze mamy na czym postawić mokę, za to znacznie częściej mamy dostęp do wrzątku. Zalewany, dociskamy, czekamy i raczymy się dobrą kawą. Bez fusów. (btw, nie wiem, czy wspominałam, że moje pierwsze słowo to było „fusi” – mam na to świadków).

Kategoria: „Coś zaskakującego”
W gruncie rzeczy, kandydat w tej kategorii ze swej natury nie jest zaskakujący. Ot, zwykły kawowy młynek. Ale zaskakująco podnosi jakość kawy. Żadna, powtarzam, żadna, choćby najlepiej zapaczkowana mielona kawa, nie będzie smakowała tak dobrze, jak wtedy, gdy zmielicie ją tuż przed użyciem. Zapewniam, że obdarowana osoba po pierwszym użyciu doceni Wasz prezent i na pewno będzie miło zaskoczona.
Możecie wybierać pomiędzy młynkami ręcznymi kupionymi w sklepie z akcesoriami kuchennymi, młynkami z duszą, po które musicie się pofatygować na targ staroci, zwykłymi elektrycznymi młynkami za kilkadziesiąt złotych oraz prawdziwymi kombajnami, budzącymi szacunek możliwościami kalibrowania oraz ceną. Jak wybrać dobry młynek radziłyśmy w tym wpisie. Oczywiście nie warto popadać w przesadę; myślę, że młynek dostosowujący się do bicia naszego serca, to już lekka przesada.

Kategoria: „Coś drobnego [i nie zobowiązującego]”
Jeszcze na studiach rozpoczęliśmy z przyjaciółmi miłą praktykę, którą kontynuujemy już bodaj ósmy rok. Ponieważ na święta każdy rozjeżdżał się w swoją stronę, tydzień przed Wigilią urządzaliśmy sobie wieczorek przy barszczu z uszkami i rybie po grecku. Przynosiliśmy sobie drobne prezenty. Naprawdę drobne, na studencką kieszeń. Paczuszkę czekoladek, modne pończochy lub własnoręcznie malowany kubek. Do grupy prezentów drobnych i miłych, nie należących jednocześnie do kategorii „kurzołapów i durnostojek” należy najprostszy spieniacz mleka. Do kupienia już za kilka złotych, plus bateryjka. Mleczko spienia jak ta lala!

To tyle pomysłów na te Święta. Jeśli macie swoje, podzielcie się w komentarzach.
Wesołych zakupów.
Magdaro

dodajdo.com

13 komentarze:

W kwestii kawy - jako prezent można dać... kawowe ciastka ;) Hand made - rzecz jasna :)

Oczko, kopę lat, miło Cię znów widzieć ;)
W kwestii prezentów - dostałam kiedyś kolczyki z ziaren kawy. Nawet pachną.

Mam w końcu normalnie działający net, to sobie pozwoliłam wstąpić z wizytą :)

Ekspres do kawy - tylko dobrej marki i z wyższej półki. Mam w domu taki Zelmera (coś około 1000 zł) - zrobienie jednej kawy to cały rytuał mycia wszystkich elementów, które w innym wypadku wchodzą w jakąś reakcję i korodują. Zastanawiam się nad kupnem makinetki (nazwa "moka" średnio mi się podoba :P ). Co uważacie na temat tej metody parzenia kawy? Czy jest w stanie wyciągnąć cały aromat i moc? I jeszcze jedno pytanie: czy wiecie coś na temat próżniowego parzenia kawy (jeśli był jakiś post wcześniej na ten temat - proszę wybaczyć, ale nie miałem czasu przejrzeć wszystkich artykułów). Pozdrawiam, znakomity blog! A trafiłem tu z powodu audycji w Trójce :)

Dzięki za ten post. Przyda się nawet bardzo.

o ja też dostałam kiedyś kolczyki z ziaren kawy :D. Piekne!!!

@Oczko, witaj! Pomysł z ciastkami kawowymi bardzo dobry. Tak dobry, że aż zasługuje na osobny wpis w najbliższym czasie.
@Mela - cieszę się, że post się przyda. Miałam jeszcze więcej pomysłów, ale nie chciałam robić elaboratu.
@Jay - cieszę sie, że zapamiętałeś adres. Witam na Kawowym w imieniu swoim i współautorki, I.nnej. Jeśli zaś chodzi o mokę (ja z kolei nie lubię określenia makinetka;), to moja opinia jest taka, że kawa z niej zawsze będzie miała ten charakterystyczny dla siebie smak i aromat. Nie będę Cię oszukiwała, że zastąpi CI ekspres ciśnieniowy albo że pozwoli otrzymać espresso. Nie pozwoli. Używam czasem moki. Napar porównałabym do americano. Charaketrystyczny smak i artomat, któy nadaje mu moka, kojarzy mi się z wakacjami w Rzymie - a więc bardzo przyjemnie. Ale nie każdemu to się musi podobać.
Co do próżniowego parzenia kawy, I.nna zna się na tym lepiej ode mnie, więc oddaję jej głos.

Serio? To się fajnie składa, bo jestem teraz zaciastkowana i każdy nowy przepis witam z radością ;)

Jay, czy chodzi Ci o taki ekspres, jak ten, w którym Nicholson parzył sobie Kopi Luwak w filmie "Choć goni nas czas?" (Bucket List)
http://www.youtube.com/watch?v=gAnQvwCGVSU&feature=related
Słyszałam, że faktycznie w ten sposób da się z kawy wyciągnąć maksimum smaku i aromatu, ale nie wiem ile w tym prawdy, nie piłam kawy przygotowanej w ten sposób.

a tak, oglądałem ostatnio ten film ;) Jego zestaw bardziej mi przypominał mi jakiś osprzęt kościelny. Nie skojarzyłem, że to do próżniowego parzenia kawy.
Próżniowy zaparzacz kawy zobaczyłem pierwszy raz tutaj: http://www.bodum.com/int/en-us/shop/detail/1208-01/
intryguje mnie sposób działania tej metody i efekt...

@Jay - na pewno nie skorzystamy z najbliższej okazji,żeby przetestować. Jeśli uda się to Tobie pierwszemu, to daj nam znać, jak wrażenia.

Dziękuję. Zainspirowało męża i kawiarka zakupiona w prezencie :)
On będzie jej wprawdzie używał do parzenia herbaty, ale ciiiiii :)

@Bobe - to moze zamiast kawiarki lepiej french press - w tym można i kawę i herbatę. Bo herbaty w moce to jeszcze nie praktykowałam.