Jaki młynek?

Nic nie może się równać z zapachem świeżo zmielonej kawy. Trudno to sobie wyobrazić, dopóki się nie spróbuje. Choć codziennie robię kilka kaw w ekspresie, to tak naprawdę zapach kawy po wejściu do mieszkania poczułam dopiero wtedy, gdy zainwestowałam w młynek. Różnica jest powalająca. Serio. Świeżo zmielona kawa pachnie i smakuje inaczej. Nawet najtańsze ziarna zmielone tuż przed zaparzeniem gwarantują, że w filiżance znajdzie się coś o niebo lepszego niż wtedy, kiedy użyjemy paczkowanej "mielonki". Tylko, że ziarna trzeba w czymś zmielić...

Żarna czy ostrza?
To jedno z podstawowych pytań, jakie trzeba sobie zadać przed zakupem młynka. Młynki ostrzowe mają jedną zaletę. Są tanie. Poza tym nie można powiedzieć o nich nic dobrego - rozcinają ziano na maleńkie, niejednolite kawałki, dzięki czemu mamy w jednej porcji wszystkie możliwe rozmiary drobin kawy. Żeby uzyskać w miarę jednolity stopień zmielenia kawy, trzeba wydłużyć czas mielenia, a efekt i tak nie jest najlepszy - mamy dużo kawowego pyłu (zatyka filtr i powoduje, że napar jest gorzki), a kawa w trakcie mielenia nagrzewa się i traci aromat.

Co innego żarna, które nie tną ziaren, tylko je rozcierają. Idealne powinny być wykonane z odpornego na ścieranie materiału, powinny mieć karbowaną powierzchnię i dobrze by było, gdyby poruszały się wolno. Wolne obroty powodują trzy rzeczy: po pierwsze, kawa się nie nagrzewa; po drugie - powstaje znikoma ilość kawowego pyłu; po trzecie - żarna wolniej się zużywają. Jeśli chcemy mieć szybkomielący młynek, to lepiej, żeby miał duże żarna, a nie dużą liczbę obrotów na minutę.

Regulacja płynna czy skokowa?
Każdy żarnowy młynek ma pokrętło, służące do regulacji grubości mielenia ziaren. Kręcąc nim możemy zmieniać odległość między żarnami. Różnica polega na tym, że jedne mają podziałkę stopniową, a inne nie. Jeden stopień na podziałce jest w stanie zmienić długość ekstrakcji o ok 5 sekund. Jeśli korzystamy z french pressu czy kawiarki, nie ma to aż takiego znaczenia, ale w przypadku ekspresu ciśnieniowego może się okazać, że skoki są za duże i z espresso nici. Dlatego warto zainwestować w młynek z płynną regulacją. Pozwoli nam to idealnie dostosować stopień zmielenia kawy do naszego ekspresu.

Ręczny czy elektryczny?
Pewnie każdy miał kiedyś w domu młynek z pokrętłem i szufladką. Urządzenia te zostały niemal zupełnie wyparte przez elektryczne młynki ostrzowe, w których oprócz kawy mieliło się także przyprawy czy cukier. Polecam więc wszystkim, którzy zaczynają kawową przygodę poszperać u dziadków albo wybrać się targ staroci. W Warszawie na Kole (na rogu Obozowej i Ciołka) takich młynków jest sporo i można je kupić za grosze (kilkanaście złotych), więc pewnie w innych miastach też. Ręczny młynek ma w zasadzie tylko tę wadę, że jest ręczny. Na jedno espresso potrzebujemy ok 7 g kawy, a więc jakieś 50 ziaren. Zmielenie takiej ilości kawy to tylko 1,5 minuty kręcenia (sprawdziłam!), gorzej jeśli mamy gości ;)

Porządny elektryczny młynek to już spory wydatek. Poszperałam w internecie i w skrócie wygląda to tak: młynki za 200-300 zł nie są warte swojej ceny, a te lepsze zaczynają się od 500 zł (Ascaso, Demoka, Solis Scala), nie mówiąc już o Mazzerze (ach...), którego najtańszy model, Mini (na zdjęciu), kosztuje 2,5 tys zł.  Niestety, w tej dziedzinie nie ma złotego środka, czyli młynków dobrych i tanich. Poczytałam na ten tenat sporo na forum caffe prego (link). Wniosek jest taki, że tanie młynki dają słabe efekty i są awaryjne. Drogie są dobre, tyle tylko, że drogie. Polecam więc sprawdzoną metodę: oszczędzać i w oczekiwaniu na wymarzony, wypasiony młynek korzystać z ręcznego. Gwarantuję Wam, że poczujecie różnicę pomiędzy kawą mieloną, a świeżo zmieloną.
dodajdo.com

24 komentarze:

Baardzo dziękuję za taki szybki odzew, w pierwszej chwili myślałam że to fatamorgana. I faktycznie, masz rację poczekam( czyt. pooszczędzam) na ten ekstra, wolę potem nie żałować. Poszperam u mamy, napewno kiedyś miała taki zwykły młynek.
Dzięki i pozdrowienia
Asia

Moi Rodzice mają taki czechosłowacki młynek w kolorze zabielonej pomidorowej, ale - zdaje się - zepsuł się niedawno :(

Jeszcze pytanie a propos młynków ręcznych: jaki wybrać, żeby się nie rozleciał po dwóch mieleniach?

Mamy dwa mlynki zarnowe: wloski i niemiecki (znaczy w tych panstwach kupione), ktore maja obsluzyc kafetiere i la moke. Wloski mlynek (Gaggia)i kafetiera to zestawienie niekompatybilne. Za drobno miele.
Niemiecki Braun, w tym samym przedziale cenowym, jest lepszy choc glosniejszy. Tak wiec, ostrzegam :-D

Tilo, nie mam pojęcia ;) Wydaje mi się, że najbezpieczniejszy wybór to używany. Skoro przetrwał kilkanaście lat i nadal działa, to jest szansa, że jeszcze jakiś czas posłuży. Mam wrażenie, że kiedyś produkowało się rzeczy o wiele bardziej solidne niż teraz.
Jeśli chcesz nowy, to chyba nie pozostaje nic innego jak przyjrzeć się dokładnie wnętrznościom, żeby się po fakcie nie okazało, że np. żarna są z plastiku jak w moim młynku do pieprzu, który kiedyś kupiłam "w promocji". Działał całe dwa tygodnie ;)

Mam elektryczny młynek i ZAWSZE mielę kawę przed przygotowaniem - różnica na plus jest ogromna.

No i właśnie siadam sobie na taborecie za każdym razem, biorę na kolana mojego - dziadkowego żarnowego antyka i przy akompaniamencie lekkiego pisku mielę tym rzeczonym ziarna. Zapach cudny :)

Ach, te rytuały... Jest w tym coś fajnego, nie? :)

Ano :)) Z tą kawiarką też fajna zabawa potem jest :))

A! I przyznaję - mielona z paczki, a mielona własnoręcznie chwilę przed zaparzeniem... ta pierwsza w zestawieniu nie wypada zbyt korzystnie ;)

Ja tam, podobnie jak większosc z Was, przywłaszczyłam stary młynek z domu rodziców, z nieco już obluzowaną szufladką. Ręczny, drewniany, ciemnobrązowy, z urocza rączką. Cudeńko.

Sprawdzę, czy da się naprawić ten czeski cud techniki.
A jeśli nie, to poszukam jakiegoś ręcznego. Zapach jest nie do przecenienia!
Dzięki

c(_)

Nom, ja też siadam w kuchni i zasuwam korbką dookoła. To prawda, że jest coś niesamowitego w rytuałach... Marzy mi się często taki wypasiony ekspres, najlepiej, żeby w komplecie z wypasionym młynkiem, ale później sobie myślę - i jak to? I bym nacisnął jeden przycisk i miał zmieloną kawę, nacisnął drugi i miał espresso? I już? A co z moim całym rytuałem parzenia kawy - najpierw kawa do starego młynka [klapka zasłaniająca otworek się lekko zacięła i wsypuje się przez niewielką dziurkę - połowa ziaren sie rozsypuje dookoła, trzeba pozbierać i spróbować wsypać jeszcze raz]. Mielenie. Teraz staram się przełożyć zawartość szufladki do tego całego sitka. Oczywiście znów część rozsypuje, a jako, że właśnie się tak natrudziłem nad zmieleniem jej, to jest szczególnie cenna - nie ma, że się rozsypie i już. Teraz ubijanie - nie mam porządnego tepera, więc staram się jakoś sobie poradzić tym co mam, chociaż jest w innym rozmiarze. Czyszczę brzegi sitka i rączkę. Zapinam do ekspresu. Nalewam wodę [tak - w moim ekspresie za każdym razem trzeba ją dolać, bo mieści się tylko tyle "na raz"]. Zakręcam i odpalam całość. Teraz stoję i staram się wyłapać moment, w którym przestaje już lecieć piękna krema a zaczyna lecieć syfiata woda. Jeszcze ubijanie mleka [dla żony] które też wcale nie jest proste i oczywiste [nasi goście kiedy próbują to zrobić za każdym razem ścierają całą kuchnię]. Do esencji dolewam wody, która się właśnie zagotowała w czajniku, podaję.
Rytuał zakończony.
Nawet jak kupię kiedyś nowy wypasiony ekspres, to ten stary chyba sobie zostawię... bo bez tego wszystkiego, to już nie będzie to samo.


ps. Wracam do formy jeśli chodzi o długość komentarzy :P

Używanego Mazzera Mini na aukcjach można dostać nawet za 1 tys. gdy dopisze szczęście. Warto wtedy wymienić żarna ale to nie jest już tak drogie.
Ale żarna w młynkach też są różne: płaskie, koniczne i mieszane. Mazzer z konicznymi to już jednak ceny z kosmosu.

Udało mi się zholować z domu moich rodziców stary młynek ręczny do kawy. Mama nie mogła kompletnie zrozumieć po co mi ten staroć. Nie pijemy kawy litrami, przeważnie pijemy z ekspresu ciśnieniowego i z mlekiem. Kiedyś dostałam w prezencie od znajomego mojej mamy Włocha kawiarkę, niestety wg mnie kawa gotowa zmielona zbyt szybko wietrzeje a dla mnie jest ważny ten pierwotny zapach...mocny i pierwszy. Dzisiaj zaczęliśmy mielić, co chwila ktoś do nas przyłaził, a to dzieci a to sąsiad( pije tylko kawę rozpuszczalną, więc patrzył na nas jak na rarogi) zastukał w jakiejś sprawie. A moje Kochanie nieprzerwanie kręciło korbką.... Jak już pozbyliśmy się ciekawskich ( dzieci też bo lubią zapach kawy a starsza córka zawsze patrzy mi łakomie w kubek i się oblizuje)to zasiedliśmy do stołu i spokojnie delektowaliśmy się naszą pyszną kawką. Fajnie było, leniwie, powoli, miło.
Potem zorjętowałam się że jestem spóżniona na moje zajęcia. Co tam , przynajmniej kawę wypiłam w spokoju. Nie ma to jak poranny rytuał picia kawy we dwoje! Tak młynek to była dobra decyzja.

Po pierwsze primo to czesc wszystkim tu obecnym jak i szanownym wszech-tu-blogujacym. Wlasnie tu trafilem i chyba zostane na dluzej.

Po drugie primo to mam ci ja mlynek Nuova Simonelli Grinta i choc nie jest z najwyzszej polki cenowej to radzi sobie niezle, kiedys pewno wymienie na model z dozownikiem, bo mi z dzioba prycha ;) Podpisuje sie rekami i nogami pod stwierdzeniem ze naprawde warto inwestowac w mlyn. Roznice bardzo czesto sa duzo wieksze miedzy poszczegolnymi typami niz w przypadku samych maszyn do espresso! Troche to jak w przypadku fotografii - lepiej zaoszczedzic na puszce i wziac lepsze szklo niz na odwrot.

Po trzecie primo to Zadora prosze ja Ciebie uprzejmie, co to sa te zarna koniczne? Niekonicznie jestem pewny, ale podejrzewam ze chodzi o zarna stozkowe :P One Robur to rule them all, one Robur to grind them, one pf to bring them all and in the coffee bind them :D

A po czwarte primo to ja juz nie moge na te mazzery patrzec :D Gdzie sie nie spojrze to mazzer mazzera mazzerem pogania. Kurka wodna! No dobrze, sa bardzo dobre, ale czy nie ma konkurencji? Ja to bym w grupie aspiracji postawil jakiegos Mahlkoniga dla odmiany. Sam stanalem przed koniecznoscia wyboru ekspresu do zastosowan profesjonalnych i zdecydowalem sie na Compaka WBC (z konicznymi zarnami :P) miedzy innymi dlatego ze presja na Mazzera byla taka wielka. Czy postapilem slusznie juz wkrotce czas pokaze.

Ide spac zadowolony ze znalazlem to miejsce, prosze o wybaczenie jesli w wypowiedzi wkradl sie belkot, pora nie sprzyja wynurzeniom ;)

Pozdrowki

R.

Drogi Raffie, dziękujemy za komentarz i mamy nadzieję, żeś się wyspał:)

Raff - masz rację, stożkowe lepiej brzmi po polsku. :-)

Moje pytanie zapewne wielu wyda się śmieszne i dziwne, ale kto pyta... Czy pijąc kawę z moki odczuję różnicę przy świeżo mielonej i gotowej paczkowanej? U rodziców w porządnym ciśnieniowym cudzie (gabarytami nie na moją kuchnię) różnica jest ogromna, ale w kawiarce przecież i tak nie wyjdzie mi espresso...

Nie tylko w espresso czuć smak kawy. Czy masz ekspres, mokę, french pressa, czy cokolwiek - im kawa świeższa, tym napar będzie bardziej aromatyczny.
Co do paczkowanych mielonek - kawa po zmieleniu zachowuje aromat przez ok. 15 min. Jesteś w stanie wypić całą paczkę w ciągu jednego dnia od otwarcia?;)
Lepiej kupować kawę w ziarnie, bo ziarna zachowują właściwości przez kilka miesięcy od daty wypalenia (puryści przyjmują, że do 3 miesięcy), ale myślę, że spokojnie można załozyć, że półroczna kawa daję radę. Najważniejsze, żeby zwrócić uwagę przy zakupie na datę ważności (zazwyczaj palarnie przyjmują 1,5 roczny okres przydatności, więc łatwo policzyć kiedy kawa była palona i czy jest jeszcze świeża, czy już tylko "zdatna do spożycia").
Jeśli nie masz ekspresu, nie potrzebujesz profesjonalnego żarnowego Mazzera czy Mahlkoniga;) Wystarczy marketowy żarnowy, a nawet ostrzowy. W każdym razie połączenie świeża kawa w ziarnie + najtańszy młynek sprawdzi się tysiąc razy lepiej niż paczkowana mielonka.

Mam zamiar kupić ręczny żarnowy. Czy możecie mi coś polecić ?

Ja mam w domu młynek do kawy.To fantastyczna rzecz. Mam 3 z tej listy
http://www.nokaut.pl/mlynki-do-kawy/

Sprawuje się genialnie i z czystym sercem mogę go polecić.

a co myślicie żeby dać komuś młynek do kawy w prezencie, jeśli ktoś uwielbia kawe..? myślałam o takim kupnym gdzieś na promocji bo na taki dobry z wyższej półki mnie nie stać.

Myślałam o czymś takim http://www.klubznizek.pl/szczegoly/1761/49-zl-za-elektryczny-mlynek-do-kawy-Tiross-Poczuj-niepowtarzalny-aromat-swiezo-zmielonych-ziaren . Zna ktoś tą firmę?

Witam kawoszy i prosze o podpowiedz. Dostalem w prezencie kilogram kawy ziarnistej arabica, torebka z wentylem przez ktory mozna sobie dmuchnac w nos przepieknym aromatem, ktory zachecil mnie do wycieczki na pchli targ i zakupu starego mlynka. Mlynek rozebralem na czesci, oczyscilem bardzo dokladnie i poskladalem z sukcesem. Przystapilem do pierwszego mielenia. Mlynek posiada regulacje wiec sprobowalem roznych ustawien, od drobnej mączki do ziaren niemalże rownych ziarnom cukry. Z ubolewaniem stwierdzam iz po zmieleniu zniknal przecudny aromat, nawet jesli nie calkiem to w jakichs 3/4 jest bledszy niz oryginalnych ziaren z torby. Powiedzcie prosze czy to normalne czy tez moge cos robic zle? Przy okazji, jaka jest optymalna grubosc ziaren do zalania wrzatkiem (kawa Buondi premium)? Czytajac wczesniejsze posty o sączeniu espresso przez sito zastanawiam sie rowniez, czy zalewanie kawy w kubku wrzątkiem nie jest profanacją? Z gory dziekuje za opinie nt. powyższego. Pozdrawiam Krzysztof

Dołączam się do pytania w kwestii grubości ziaren do kawy po turecku.

Lub espresso :-)