Post I.nnej o Antykwariacie przypomniał mi o jednej rzeczy: wiele przyjemnych kawiarni jest niedogrzewanych. Ale to, co ostatnio przeżyłam w Green Coffee poskutkowało przeziębieniem. I beczką wstydu, którą musiałam wypić do kawy.
Green Coffee Marszałkowska wybrałam dlatego, że znajomemu, który miał nam doradzić w kredycie, było najbliżej z pracy. No i kilkoro mich znajomych poleciło mi to miejsce, że kawa dobra i przyjemnie.
Tymczasem było tak:
1. W lokalu muzyka grała tak głośno, ze musiałam krzyczeć do Piotrka, żebyśmy się zrozumieli.
2. Cichsze miejsca były w części wysuniętej na zewnątrz, ogrodzone takimi ścianami wystawianymi na zimę. Byłam pewna, że w XXI wieku w centrum stolicy można zaufać takiej ochronie. Okazało się, że jednak nie: co 10 minut włączały się wiszące u sufitu takie lampy jak w solarium i grzało mocno, rażąc w oczy i grzejąc w twarz. Po czym gasły i robiło się natychmiast zimno.
3. W kolejce po kawę, w której było 5 osób, Piotrek spędził 20 (!!!) minut, a ja w tym czasie zabawiałam naszego miłego znajomego, który poświęcał swój prywatny czas i marzł razem ze mną.
4. Kawa zaś była taka sobie. Jak to kawa. Latte mnie nie powaliło. Poziom jak w innych sieciówkach.
I wiecie co? Coś mi to przypomniało. Jak kiedyś umówiłam się w Green Coffee na Kruczej. Też było zimno i nie mogłam się doczekać, kiedy spotkanie się skończy. Dlatego moja stopa tam więcej nie postanie. Obraziłam się i już. o!


12 komentarze:
Ja uwielbiam małe, ciche przytulne kawiarenki ;) z nastrojową muzyką i przyćmionymi światłami ;)
Niestety, minus Warszawy jest taki, że centrum to nie to samo, co centrum we Wrocławiu, Lublinie, Gdańsku czy Krakowie - i żeby na znaleźć taką cichą i przyćmioną, trzeba się nieźle nachodzić...;/
Dlatego Was czytam, a nuż dzięki Wam znajdę naprawdę fajne miejsce ;)
pozdr
o, a to nam bardzo podnosi poprzeczkę.
A mnie to się wydaje, że problem z centrum Warszawy polega na tym, że nie ma w nim Starówki. Zwykle na starym mieście jest sporo klimatycznych zakątków - u nas na Starówkę trzeba się wybrać specjalnie, trzeba o tym pomyśleć, zaplanować, a i tak zwykle nie jest po drodze.
jakieś pozytywy wizyty na Marszałkowskiej? :)
A ja w tej samej kawiarni spędziłam czas bardzo miło. Lampy nie przeszkadzały mi, za to sprawiły, że mimo chłodu na dworze mogłam siedziec w koszulce na ramiączkach. Kiedy gasły, na chwilkę okrywałam się szalem i tyle. Kawa jest faktycznie zaledwie dobra, bez rewelacji, ale wynagradza mi ją duży wybór herbat. Poza tym wygodnie i można coś przekąsić. Ogólnie jestem za ;)
Green Coffee to jedna z najlepszych kawiarni w Warszawie. Też często długo czekam na zamówienie, ale czego się spodziewac po dwóch osobach za barem? Fizycznie niemożliwe jest zrobienie kilkunastu kaw w jednej chwili.
Tytuł Mistrza Polski Baristów w 2009 roku objęła Izabela Popiołek z kawiarni Green Coffee. ;PP
No i pogratulować.
Ale nie widze związku między tym, a faktem, że w GC na Marszałkowskiej było zimno jak w psiarni i głośno jak w psiarni.
Akurat Green Coffee na Marszałkowskiej to nie to samo co kiedyś... Teraz jeśli Green Coffee to na Pięknej lub na pl.Konstytucji (niedawno otwarta). Oczywiście jakość kawy zależy od baristy ale jak się wie, do którego się udac po kawę to niebo w gębie :D
Witam,
Nie mogę się Zgodzić z tą opinią Green Coffe to jedna z moich ulubionych sieciówek,gdzie kelnerzy są mili, a kawa całkiem smaczna.Sama niestety bywałam tylko w Złotych tarasach.
Polecam Muffiny. Są przepyszne :)
Prześlij komentarz