Po prostu Wola

Wola to taka dziwna dzielnica, w której zapyziałe podwórka sąsiadują z lśniącymi biurowcami. Jeśli więc szukacie szewca albo tapicera, to tam na pewno go znajdziecie. Nie wiadomo tylko jak długo, bo stare kamienice coraz częściej są wyburzane, a na ich miejscu powstają wieżowce. 


Do Po prostu cafe w jednym z takich nowoczesnych budynków trafiłam przypadkiem, klucząc w okolicy i szukając "kawowego" miejsca, w którym jeszcze nie byłam. W środku przytulnie, uwagę przykuwa zwłaszcza podłoga z bielonych desek. Poza tym pachnie nowością - ale nic dziwnego, w końcu lokal ma dopiero trzy dni :) Dlatego nie będę krytykować kiepsko spienionego mleka w cappuccino (7 zł), szwankujących głośników ani braku bitej śmietany. O tym ostatnim zostaliśmy poinformowani z tak rozbrajającym uśmiechem, że nie sposób tego zanotować in minus.

Przejdźmy więc do pozytywów - espresso (5zł) było całkiem niezłe, a jeszcze lepszy był rogalik z serowym nadzieniem i pączki (po 2,20 zł). Bardzo apetycznie wyglądały kanapki (5 zł), poza tym w menu jest sporo lunchowych pozycji - zaciekawiły mnie zwłaszcza makowe pierogi (to chyba najdroższa opcja, 6 sztuk kosztuje 15 zł) i pewnie następnym razem ich spróbuję. Pani, która nas obsługiwała (pewnie właścicielka), była tak sympatyczna, że gdybym mieszkała w okolicy, wpadałabym tam nie tylko na kawę. W końcu nic tak nie poprawia humoru, jak miła pogawędka z samego rana.

Jeśli w kawiarni są miejsca przy oknie, to, siedząc na wysokim barowym stołku, niemal na sto procent mamy zapewniony widok na ruchliwą ulicę. Rzadko idę na kawę sama, ale jeśli już tak się zdarzy, to lubię siadać właśnie w takim miejscu i obserwować. Do Po prostu cafe wprawdzie nie poszłam sama, ale wybrałam miejsce przy oknie ze względu na słońce, które przez nie wpadało. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy okazało się, że mam widok na warsztat samochodowy w starym stylu, z wielkim szyldem "Wulkanizacja". W tle co prawda jakiś wieżowiec, ale tak czy siak, ten widok dobrze oddaje klimat Woli.

Po prostu cafe
ul. Chłodna 48, Warszawa
dodajdo.com

7 komentarze:

Brzmi zachęcająco. Już nawet dokładnie zlokalizowałam na mapie. teraz szukam osoby do towarzystwa. A później idę - tam! ;)

Aha! Jaką muzykę grali?

Fiu, fiu, gratuluję. Znalezienie kawiarni na Woli nie jest łatwym zadaniem. A dobrej kawiarni- jest juz wyzwaniem. Przypomnij sobe chociażby jak po wyjściu z Feminy próbowaliśmy gdzieś usiąść o 21.00.

Oczko, przez tę chwilę, kiedy działał sprzęt, leciał Jackson.

Magdaro, a pamiętasz, jak po wyjściu z Muranowa szukaliśmy gdzie by tu można iść coś zjeść? Skończyło się u nas w domu. Nie wiem, która była wtedy godzina, ale na pewno nie środek nocy. Kto by pomyślał, że nalezienie otwartej do późna, przyjemnej, niezadymionej knajpki w centrum Warszawy okaże się taką trudną do wykonania misją ;)

Wola... syf, syf, syf! Mieszkam tu z przymuszonej woli od roku i gdzie nie spojrzę tam brud i beznadzieja na twarzach. Ostatnie miejsce na kawę, zwłaszcza w miłym towarzystwie.

Ś.P. niezupełnie święty (i dobrze!) Kapuściński w swoim tomie wierszy zamieścił wymowny wiersz o Woli:

WOLA
bieda
bieda
wieczorem bieda zapita

UWAGA UWAGA!!!!
LOKAL OSTATNIO ZMIENIŁ WŁAŚCICIELA .... I JEST ZNACZNIE GORZEJ....:-((

ZERO TAMTEJ CIEPŁEJ I MIŁEJ ATMOSFERY,WYSTRÓJ ŻAŁOSNY, OBSŁUGA SZTYWNA ,CIASNO, ZE NIE MA GDZIE SE RUSZYĆ... A ŻARCIE DROGIE I NIEZBYT ORGINALNE.

NIE MA JUZ TYCH FAJNYCH CIASTECZEK I ROGALIKÓW PALCE LIZAĆ

SZKODA,ZE U NAS JAK COS SIE ZMIENIA , TO CZĘSTO NA GORSZE.

HALINA

No shit!!?? wygląda na to, że I.nna musi zrobić małe sprostowanie pod recenzją:/ dzięki za opinię.