Kawa(ł) dobrej roboty

Prawdziwym croissantom trudno się oprzeć. I niestety te słynne francuskie rogaliki są na tyle pracochłonne, że rzadko robi się je w domu. A w Warszawie wciąż brakuje miejsc, gdzie można by się wybrać na croissanty i być pewnym, że będą takie jak trzeba - warstwowe, puszyste, z maślanym posmakiem... Kawa i takie rogaliki to moje wymarzone śniadanie.

Marzy mi się również taka rzeczywistość, w której ludzie po wstaniu z łóżka będą szli na kawę. I nie będzie to wyprawa na drugi koniec miasta, tylko do kawiarni tuż za rogiem. Tak, jak jest we Włoszech. Widok rozczochranego sąsiada nie będzie w nikim budził zdziwienia, a barista (tak, tak, specjalista od kawy, a nie człowiek-od-włączenia-pstryczka-w-automacie) z promiennym uśmiechem na twarzy zapyta, czy podać "to, co zwykle" i wda się w miłą pogawędkę. Miło by było, gdyby taka kawiarnia miała ogródek, w którym można by przysiąść z psem przy okazji spaceru w tej okolicy. I żeby nikt na psa dziwnie nie patrzył, że taki duży/mały/kudłaty/łaciaty (niepotrzebne skreślić). Myślicie, że to niemożliwe? A ja kilka dni temu byłam w Filtrach i wiem, że to się da zrobić. Tylko potrzebujemy więcej takich kawiarni w naszym mieście.

Filtry Cafe - niewielka kawiarnia z klimatem, z niezobowiązującą atmosferą i lekkim zacięciem artystycznym. Espresso - 5 zł. Espresso macchiato - 6. Croissant - 4. Prawda, że ceny normalne? Normalna jest też obsługa. A może właśnie nienormalna - tzn. znacznie powyżej normy... Po pierwsze - potrafią zrobić espresso, co wcale nie jest takie oczywiste. Po drugie - wiedzą, które ciastka polecić. Po trzecie - są sympatyczni. Po czwarte - mają na drzwiach znaczek Fair Trade. Po piąte - sprawiają wrażenie zgranej ekipy - choć to może być jednocześnie minusem, bo człowiek "z zewnątrz" może się poczuć jakby wszedł na imprezę, na której nikogo nie zna. Ale myślę, że za drugim razem już takiego wrażenia być nie powinno. Nie wiem, co by było, gdybym tam przyszła z moim dogiem, ale na stronie Filtrów wyraźnie napisano "zapraszamy z dzieciakami, rowerami i psami-nieludożercami", więc może oprócz wody do espresso dostałabym też wodę dla psa. ;)

Jest tylko jeden minus. Nijak mi to nie po drodze. Ani do pracy, ani z. Ochota to zupełnie nie moje okolice. Także o cappuccino i croissantach na śniadanie nadal będę marzyć, a do Filtrów wrócę na popołudniowe espresso.

Filtry Cafe
Ul. Niemcewicza 3
Warszawa
dodajdo.com

15 komentarze:

Tak, ochota daleko, a nasza okolica wyjatkowo uboga mam wrazenie we wszystko co nie jest :
a) galeria mokotow
b) biurowcem
A jakze miloby bylo, nawet nie na sniadanie, ale na popoludniowym spacerze wybrac sie do milej knajpki na kawe.
Nie jechac na wycieczke napic sie kawy, tylko nawet po pracy wziac kindla na smycz i podejsc na kawe zeby sie oderwac od pracy i "zrestartowac" umysl.
Ale chyba w tej kwestii tylko przeprowadzka jest w stanie pomoc.

Mniam, mniam, jaki pyszny blog... Będę zaglądać! :-)

Ochota piszesz, moja droga... To pięknie! Wprawdzie Filtry nie są przy pl. Zawiszy, ale dziękuję za cynk. Będzie mi tylko jeszcze brakowało psa by skorzystać ze wszystkich oferowanych luksusów :)

Pozdr. dla autorki.

Za mało niestety jeszcze zarabiamy aby tak z rana, w południe, po południu i jeszcze wieczorem raczyć się kawką na mieście. Ale może kiedyś, którz to wie :o)

Pozdrawiam

Do M. - tylko nad miejscem przeprowadzki też trzeba się dobrze zastanowić, bo np. w miasteczku Wilanów jest przewidziane, że będzie mieszkać 60 tys osób, a też nic oprócz mieszkań nie ma. Właśnie otwarto tam pierwszą kawiarnią, i to było wielkie halo na całe osiedle. ;)
W naszych okolicach przynajmniej zielono.

Magdazapraszamy :)

No i nie wiem kto pisze o tym placu Zawiszy... :( Następnym razem wybierz przedostatnią opcję "nazwa/adres URL" i wpisz cokolwiek w nazwę/;)
A pies to nie problem - w schroniskach do wyboru do koloru, mogę Ci pomóc szukać.

A jeśli chodzi o ceny... Im więcej ludzi będzie chodzić to kawiarni, tym kawa będzie tańsza. Mam wrażenie, że już jest lepiej z cenami niż kilka lat temu.

Uwielbiam te wyjścia na kawę zawsze i wszędzie, ale najpiękniej we Włoszech, o taaak... Mam pytanie do Was, dziewczyny. Jak to jest z kawą bezkofeinową? Jak się ją robi? Tzn. jak "oni" ją robią? Bo moja mama nie może pić normalnej i zastanawiam się, czy bezkofeinowa to nie jakieś badziewie. Pozdrowienia :-)

Nie badziewie, tym się tylko różni, że nie ma kofeiny. ;) A temat również dla mnie bardzo na czasie, bo moja mama też ostatnio kawy pić nie może - najbliższy wpis będzie o kawie bez kofeiny.

No pewnie ze jak sie przeprowadzac to z glowa i nie z deszczu pod rynne ;)
Tak mi chodzi (nie wiedziec czemu) po glowie Hiszpania albo Zawiercie.
Co prawda w takim Zawierciu kawiarni nie ma jakos bardzo duzo :D ale za to mieszkajac tam mozna sobie usiasc z wlasna kawa z wlasnym psem we wlasnym ogrodku, co jest dla mnie w pelni satysfakcjonujace :)

To ja piszę o pl. Zawiszy słońce :) PS przeprowadzka zapewne już w przyszłym tygodniu! :)

Tak myślałam. I mam dla Ciebie biedronkowy gadżecik na nowe mieszkanie. ;)

Sliczna psina! I zgadzam sie - oby wiecej takich miejsc!

Pozdrawiam :)

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Wybrałam się tam (tzn. do Filtrów) z mężem i malutką córeczką. Dodam parę swoich uwag: nastrój - moim zdaniem - prowansalski, jedzenie też. Obsługa bardzo miła, a kawa świetna. Aby jednak określić wystrój tego miejsca, przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo - obskurny...
Jest też krzesełko do karmienia dzieci - co zaliczam na duży plus tego malutkiego lokalu, ale niestety jest bardzo brudne... w ogóle miejsce czystością nie grzeszy. Te mankamenty częściowo rekompensuje jednak - jak wspomniałam - przemiła obsługa i fajna atmosfera kawiarni.