Coviglia al caffè

Jak wiadomo na ból gardła, chrypkę i inne tego typu dolegliwości nie ma nic lepszego niż lody. Działają przeciwbólowo, zmniejszają obrzęk gardła i mogą się przyczynić do wybicia bakterii powodujących chorobę, które bardzo nie lubią zimna. Coviglia al caffè, czyli słynne neapolitańskie lody w wersji domowej, dedykuję więc wszystkim tym, którzy (podobnie jak ja) cierpią z powodu bólu gardła i braku ochoty na kawę. Przepis z książki "Znane i nieznane dania kuchni włoskiej" Małgorzaty Caprari.

4 żółtka,
3 białka,
2 filiżanki espresso,
25 dag cukru,
półtorej szklanki ubitej śmietany kremówki,
odrobina soli 

Żółtka utrzeć na krem z czterema łyżkami cukru. Pozostały cukier wymieszać z gorącą kawą (powinien się rozpuścić), ostudzić i delikatnie połączyć z utartymi żółtkami. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę. Delikatnie połączyć masę kawową z ubitą śmietaną i białkami. Przykryć folią aluminiową i wstawić do zamrażalnika na kilka godzin. Można od czasu do czasu zamieszać.

A kiedy lody będą gotowe, należy się z  nimi zaszyć przed telewizorem, najlepiej z jakimś włoskim filmem, jak Cinema Paradiso czy Malena (w całości na youtubie).


dodajdo.com

11 komentarze:

Jamajską z poprzedniego wpisu już wypiłam (mmm! dobra była) to i lody popełnię :)

Cinema Paradiso! Ach! :)

Richter! Może akurat nie ten "polecany" kawałek, ale... porusza najczulszą stronę duszy. I.nna, a znasz "Sarajevo"? Boli mnie kiedy tego słucham. Dzięki. Za te lody z nutą melancholii...

Oczko, na zdrowie i smacznego :)

Bea, Sarajevo jest przejmujące i przytłaczające. Ale piękne - z tym się zgadzam.

gardziołko mnie nie boli, ale na lody zawsze jestem chętna :)
zdrowiej szybciutko :*

czy ja dobrze widzę? nie masz ochoty na kawę?! to naprawdę musi być z tobą kiepściutko...

Lody to ja zawsze chętnie :) Jak i kawusię:)
Pozdrówki:)

Powiedz, że na katar też działaaa..! *_* to będę miała wymówkę, by sobie takie strzelić na deserek.

Granda, niestety kataru się w ten sposób nie pozbędziesz, ale na poprawę nastroju może zadziałać.

Aga, Anonimowy, kiepściutko to było dwa tygodnie temu, niestety wirusy w tym roku są wyjątkowo upierdliwe, gardło boli mnie już trzy tygodnie, aż dziwne że nie mogę się do tego stanu przyzwyczaić...

Majana, w takim razie to deser dla Ciebie, masz lody i kawę w jednym ;)

Wczoraj Marcin Kydryński znów zapuszczał temat miłosny z "Cinema Paradiso"... Przecudny.
Książkę Pani Caprari również zaposiadam, w Sylwestra była Pizza Neapolitańska :)
pozdrawiam Gorąco!

Słowo w słowo przepisane z "Znanych i nieznanych dań kuchni włoskiej". Ciekawe co na to autorka ;>

Anonimie, ale się czepiasz, przecież autorka bloga podała źródło przepisu.