
Zrób sobie espresso, dolej do niego łyżeczkę (albo dwie) Baileysa, przykryj całość czapeczką bitej śmietany, posyp szczyptą kakao lub startej czekolady. Już sam wygląd poprawia humor. Na własny użytek nazywam taką kawę Bailesso.
Baileys i espresso to niezwykle zgrany duet. Trochę mocy kawy, trochę słodyczy likieru... Jak to zwykle bywa smaki zamiast się wykluczać, świetnie się uzupełniają. A najfajniejsze w Bailesso jest to, że dziś mi pasuje na rozgrzewkę, a za kilka miesięcy, jak dodam kostkę lodu (albo dwie), będzie jak znalazł na upalny wieczór.
5 komentarze:
Pięknie i pachnąco , a przede
wszystkim - smakowicie.
Tylko - jak to połączyć
z samochodem..? :(
Pozdrawiam! ;)
Przecież to tylko łyżeczka baileysa, bez przesady. ;)
espresso i bailesso to są dwie rzeczy, za któryi wprost przepadam, więc takiemu połączeniu zawsze mówię TAK!:)
Uwielbiam Baileys'a... Solo i z espresso również... Pycha!
Polecam na zimę prawdziwą po irlandzku.
100 g roodej na myszach,
doppio
40 g słodkiej śmietanki
don Cicio
Prześlij komentarz