Cortado - hiszpańska odpowiedź na macchiato

Na Wyspach Kanaryjskich królują ryby. Gotowane, smażone, grillowane, suszone... W każdej postaci. W wielu restauracjach można podejść do lodówki i poprosić o przyrządzenie konkretnej ryby. Mnie widok tych wszystkich martwych stworzeń ze wzrokiem wbitym w przestrzeń odbierał apetyt, ale byli tacy, którym to zupełnie nie przeszkadzało. Ale i mnie udało się znaleźć coś dla siebie. Sardynki są pyszne, a tuńczyk smakuje zupełnie inaczej niż u nas, i przede wszystkim nie jest tłustymi wiórkami z puszki, tylko plastrami soczystego mięsa. Posmakował mi tak bardzo, że zrobiłam sobie zapasy przed wyjazdem. Oczywiście na lotnisku okazało się, że walizka jest za ciężka i musiałam się jakoś sprawnie przepakować... Efekt był taki, że w bagażu podręcznym znalazło się sześć puszek tuńczyka i pomarańcze - swoją drogą tak duże, że dwie ważyły ponad kilogram. Jednak największe moje zdziwienie to ilość spożywanych przez Kanaryjczyków ziemniaków. Jedzą je i na przystawkę, i jako dodatek do mięsa. Zwykle to małe ziemniaczki gotowane w mundurkach, ale przy okazji wizyty na targu miałam okazję przekonać się, że rodzajów ziemniaków mają tam znacznie więcej.

Mojo i chorizo, czyli lokalne specjały
Tydzień to zdecydowanie za mało, żeby móc poznać zwyczaje kulinarne jakiegokolwiek kraju, ale wygląda na to, że na Teneryfie je się dużo mięsa. Odważyłam się nawet spróbować królika. Podaje się go z pikantnym sosem mojo - flagowym produktem kuchni kanaryjskiej. Mojo robi się z oliwy z oliwek, octu, soli i czosnku i występuje w dwóch wersjach: verde ( z pietruszką i kolendrą) i picante (z papryką i czerwonym pieprzem). Wygląda na to, że mojo verde podaje się do warzyw, a picante do mięs, ale to tylko moja obserwacja, a nie stuprocentowa pewność.

Ale nie zapominajmy o tym, że Wyspy Kanaryjskie są hiszpańskie... Wprawdzie nie ma tam tylu barów z tapasami co na kontynencie, ale na szczęście mają chorizo i szynkę serrano. Chorizo występuje w kilkunastu wersjach i oprócz plasterków na kanapce można je spotkać jako składnik wielu dań - tortilli, paelli czy czegoś w rodzaju fasolki po bretońsku, co smakowało tak pysznie, że aż zapomniałam spytać, jak się nazywa. Hiszpanie kochają chorizo i każdy kto go spróbuje, będzie wiedział dlaczego. Ja się w tej kiełbasie zakochałam już jakiś czas temu i czasami kupuję ją w Polsce, choć jest droga i nie smakuje tak dobrze, jak powinna. Ale każdy wyjazd do Hiszpanii to okazja, żeby zrobić zapasy na jakiś czas.

Tysiąc złotych za kilo szynki
W sklepie z szynkami zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy aby nie powinnam zostać na Teneryfie na stałe. ;) Nigdy nie widziałam ich w takiej ilości - na ścianach, na belkach pod sufitem... Gdzie nie spojrzeć tam szynki zakończone kopytem. Jamon iberico, blanco, serrano - są różne, w zależności od tego, z jakiej świni pochodzą, czym było to zwierzę karmione i jak długo szynka dojrzewała. Ceny też różne - od 20 do 200 euro za kilogram. Te najdroższe są z iberyjskich świń żyjących na wolności i karmionych żołędziami.

Nie zapominajmy jednak, że to blog kawie poświęcony.... Kawa na Teneryfie jest tania i kosztuje zwykle mniej niż 1 e. Jest znacznie bardziej popularna niż herbata i pije się jej dużo, praktycznie po każdym posiłku (do posiłków podaje się wino). Nawet w niepozornie wyglądającym barze przeważnie stoi porządnie wyglądający, przynajmniej dwukolbowy, ekspres i profesjonalny młynek. Pod tym względem jest dużo lepiej niż w Polsce.

Co to jest cortado
Czarna kawa z ekspresu to cafe solo i jest to albo typowe włoskie espresso, albo "wariacja na temat". ;) Cafe con leche to kawa pół na pół z mlekiem, carajillo - z dodatkiem alkoholu (np. likieru bananowego), a barraquito to zwykle duża kawa z dodatkami (alkohol, przyprawy, cytryna). Najpopularniejsze wśród Kanaryjczyków jest jednak cortado. To coś w rodzaju włoskiego espresso macchiato, tyle, że nie dodaje się spienionego mleka, tylko zwykłe albo skondensowane. Trudno jest w ogóle mówić o jakichś regułach przygotowywania tego rodzaju kawy, bo w każdym lokalu robi się ją inaczej. Podobno na wyspach czasami pytają, czy mleko (leche) do kawy ma być "condensada" czy "líquida", ale ja się z tym nie spotkałam. Tak więc cortado to espresso z dodatkiem mleka zwykłego, mleka skondensowanego, albo obu na raz. W niektórych miejscach wlewa się odrobinę mleka do filiżanki i podstawia pod ekspres, w innych robi się to tak jak włoskie macchiato - czyli najpierw kawa, potem odrobina mleka. Co do sposobu podawania też nie ma wyraźnych reguł. Albo jest to filiżanka do espresso wypełniona po brzegi, albo niewielka szklanka.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że na Teneryfie temperatura w ciągu dnia nigdy nie spada poniżej 20 stopni C, to nic dziwnego, że większość kawiarń serwuje kawę mrożoną - cafe con hielo. I tu ciekawostka. Zamawiamy kawę mrożoną, a dostajemy - cafe solo w filiżance i szklankę z kostkami lodu. Samemu przelewa się kawę z filiżanki do szklanki, lód powoli się topi i mamy kawę na zimno. A generalnie mówiąc: Teneryfa jest super i każdego szczerze zachęcam, żeby się tam kiedyś wybrał. I sam zdecydował, jaka wersja cortado pasuje mu najbardziej.

dodajdo.com

12 komentarze:

Świetna relacja! Uwielbiam czytać o jedzeniu w podróży. Sama generalnie głównie na jedzenie zwracam uwagę, gdy podróżuję. Zabytki jakoś puszczam mimo oczka ;))

Aż mi się zamarzyła ta Teneryfa ;)

pozdr

zazdroszczę, ja na wyspach byłam jako małe szczenię i niewiele pamiętam :( a tych kaw to z ogromną chęcią bym skosztowała

Oczko, właśnie dlatego ja nie lubię zorganizowanych wycieczek i przewodników spoglądających na zegarki. ;) Muzea i kościoły mnie nie kręcą (wyjątkiem potwierdzającym regułę jest Sagrada Familia, ale też tylko poza sezonem, jak jest pusto w środku), takie zwiedzanie po prostu mnie nudzi. Co innego "zgubić" się w jakimś urokliwym miasteczku, tu przysiąść na kawę, tam spróbować rybki... To lubię najbardziej. :)

Aga - na kawę to bliżej do Hiszpanii. Na szczęście Wyspy nie mają wyłączności na cortado. ;)

"Co innego "zgubić" się w jakimś urokliwym miasteczku, tu przysiąść na kawę, tam spróbować rybki... To lubię najbardziej. :)"

O to to właśnie! :))

zazdroszczę ... naprawdę ;)

Wiesz, jest jeden minus takich wyjazdów - potem ciężko wrócić do szarej i zimnej rzeczywistości. Chyba jednak lepiej jeździć na wakacje w sezonie wakacyjnym.

ja na królika sie nie skusiłam...a szynkowe nogi i kawa królują w domu mojej siostry...jedno i drugie mniam..mniam....
ps.trafiłam ..przeczytałam i jeszcze jak widzisz wpis zostawiam.. :)

A byłem byłem...
Zwiedziłem całą zachodnią połowę Kanarów. Ale moje zboczenie dotyczy jednak kawy barraquito. Aż dziw, że w polsce chyba się jej w knajpie nie wypije. Prawdopodobnie z braku likieru43. Dla mnie od pobytu na wyspach każda kawa musi mieć w sobie trochę zwykłego mleka, spenione mleko skondensowane (takie 7,5% tłuszczu) do tego cynamon, kardamon no i oczywiście likierek oraz pół plasterka limonki. Polecam do tego zestawu ziarna arabiki, gdyż tylko wtedy wszytko razem "brzmi" poematycznie.

...no i churros con chocolate, choć to chyba bardziej na kontynencie.

Super artykuł. Dzieki za fajne i przydatne informacje. Pozdrawiam serdecznie.