Karmello. Ładne czekoladki

Są takie dni, że tylko kanapa i kocyk mogą nas uratować. Czy to zbieg okoliczności, że zwykle są to poniedziałki? W ten ostatni też trzeba było zostać w domu, zamiast szwendać się po mieście.... Ale wybrałam się na spacer po Chmielnej, a tam zajrzałam do Karmello, bo skusiło mnie witryna z czekoladkami. 

Wzięłam kilka pralinek na spróbowanie, ale na miejscu dałam radę zjeść tylko dwie, tak były słodkie. Wyglądały świetnie, ale nie były lepsze niż przeciętne czekoladki z pudełka kupionego w przysłowiowym sklepie na rogu. Czekolada na gorąco też mnie nie zachwyciła. Za dużo mleka i cukru, za mało czekolady. 

Żeby było sprawiedliwie, wypada na plus zanotować bardzo miłą i profesjonalną obsługę, skorą do dzielenia się wiedzą na temat oferowanych słodkości. I ceny. 4,50 za pralinkę i espresso w centrum Warszawy? Można powiedzieć, że to pół darmo ;) Prawda jest jednak taka, że nic w Karmello nie sprawiło, żebym była skłonna tam wrócić albo polecić to miejsce znajomym. Szkoda.

Karmello
Ul. Chmielna 11
Warszawa
dodajdo.com

5 komentarze:

Widzę, że bywasz też w Krakowie. Gdybyś kiedyś w taki spleenowy poniedziałek przypadkiem zawitała do Grodu Kraka, polecam przejść się na najlepszą gorącą czekoladę w mieście do Prowincji na Brackiej

co za blog! macie obie zajebisty styl pisania, poza tym znam większość opisywanych miejsc i łapię się za głowę, że czytam coś, co gdzieś mi się tliło w głowie, ale nie doszło w pełni do świadomości. prawda jest też taka, że jak wiele osób nie mam śmiałości krytykować, nawet w myślach nie przechowuję negatywnych opinii o fatalnej kawie, zwyczajnie wymazuję miejsce z pamięci. - do następnego razu. mam rytuał wypijania espresso na dworcach - zwłaszcza w wawie - i chyba rozszerzę sobie dworzec na tego baristę w złotych tarasach. wpis o tej pijalni rewelacyjny. a ten o mleczarni (starbucks - jest też już na dworcu) zasługuje normalnie na medal.

Byłam na Brackiej i piłam czekoladę. Tylko chyba zapomniałam o tym napisać ;) Do nadrobienia przy najbliższej okazji bo to fajne miejsce.

Karobi, dzięki :) Do baristy warto zajrzeć, poniżej pewnego (wysokiego) poziomu nie schodzą. Dworce to ciekawy wątek - ja ostatnio jak już gdzieś jadę pociągiem, to wpadam na peron w ostatniej chwili, ale sądzę, że wiele nie tracę? Jeśli piłaś na jakimś dworcu wyjątkowo dobrą kawę, to daj znać.

bo ja wiem, w takim np. berlinie na pewno na którymś bahnhofie dają dobre espresso. a póki co na warszawskim jednak lepiej pójść do green coffee niż do coffee heaven, bo i smaczniej, i miło, i są croissanty, ale przede wszystkim kawa nie ma tego dziwnego mulastego czynnika, który mnie do ch zniechęcił skutecznie. no, ma go mniej.

a czy piłaś kiedyś nespresso? moja mama jako posiadaczka hm nespresu jest "w klubie", więc czasem tam z nią chadzam. oni tam twierdzą, że ich metoda parzenia jest absolutnym szczytem doskonałości, ale to przecież niemożliwe?

A mnie tam nie smakuje ta czekolada z karmello ;/ jakby taka sztuczna. nie ma tego charakterystycznego chrupnięcia przy ukąszeniu kawałka czekolady, jak w przypadku PRAWDZIWEJ czekolady no i strasznie dużo cukru wyczuwam w smaku....

Polecam natomiast Czekoladziarnie w Restauracji Wierzynek w Krakowie :) Prowadzą sprzedaż pralinek, bombonierek, figurek czekoladowych i innych. Wszystko podobno jest produkowane na miejscu, co dodaje im waloru, bo jest pewność, że czekolada jest świeżutka :) A czekolada naprawdę pysznaaaa.... Nie idzie się oprzeć !